Blog > Komentarze do wpisu
Koszulka z Płomykówką
Od dawna chciałam jakoś jeszcze wykorzystać połączenie mojej pasji przyrodniczej z zawodem plastyka. I tak zrodził się pomysł projektowania koszulek z wizerunkami ptaków. Tematy pojawiają się nieprzypadkowo i każdy z nich ma swoją małą historię. Wybór najczęściej jest wynikiem mieszanki fascynacji danym gatunkiem, niedawną z nim przygodą, emocjami, jakie się z tym wiązały i wielu pozornie mniej związanych spraw.



Ptak przedstawiony na obrazku nie jest przypadkową płomykówką. Jest to pierwsza widziana przeze mnie sowa tego gatunku. Pamiętam swoje emocje, kiedy wraz z przyjaciółką Dorotą szłyśmy pełne nadziei na zobaczenie tego pięknego ptaka. Było już ciemno a droga prowadziła wzdłuż cmentarza. W mijanych domach ludzie pogasili już światła. Atmosfera była, co najmniej niepokojąca, kiedy usłyszałyśmy upiorny wrzask płomykówki i białego ducha latającego bezgłośnie nad drogą. Przeleciał kilka razy nad nami, po czym zniknął w mroku nad pobliskim polem.



Płomykówka (Tyto alba), ang. Barn Owl.


Z ptakiem tym wiąże się jeszcze inna historia. Sowa ta jest wyjątkowa dla bliskiej mi osoby, gdyż nie tylko dla mnie jest pierwszym widzianym w Polsce przedstawicielem tego gatunku. Razem spacerowaliśmy po ciemnych uliczkach. W końcu ptak pojawił się w oknie opuszczonego domu. Udało mi się zrobić jedno, niewyraźne zdjęcie. To właśnie to okno jest uwiecznione na obrazku. I z tą myślą koszulka została zrobiona, jako prezent upamiętniający chwilę.



Zdjęcie płomykówki i okna które zostało uwiecznione na obrazku.


Narysowane okno.


Pod siedzibą Płomyka.


Koszulka z płomykówką dotarła w kilka odległych zakątków świata.
Tutaj w górach w Hiszpanii.



piątek, 05 czerwca 2009, kasia_goworek

Polecane wpisy

  • Czas na zabawę w trzech wymiarach

    Dawno temu plastelina, później modelina a dziś glinka ceramiczna. Zawsze lubiłam dłubać. Zwykle robiłam miniaturki zwierzątek od biedronek po słonie. Jako, że m

  • 14 maja 07 - Hiszpanie w Polsce

    To był najdłuższy weekend majowy na jakim byłam i chyba najbardziej nietypowy. Wspólnie z Arkadiuszem który na stałe mieszka za granicą, zorganizowaliśmy wyciec

  • 4 kwietnia 07 - Obóz sowiarski

    Nic tego nie zapowiadało ale dwa tygodnie temu, dzięki namowie kolegi, wybrałam się w Pieniny poszukać nocnych prześladowców wszelkich gryzoni i ptaków. Obozy