Blog > Komentarze do wpisu
27 stycznia 07 - zimowe bieliki
Od kilku dni mamy w Polsce prawdziwą zimę! Korzystając z pięknej pogody wybrałam się z ekipą do Rezerwatu Ławice Kiełpińskie nieopodal Warszawy. Obiecałam bieliki? Obiecałam. Więc proszę uprzejmie, dziś na niedługim odcinku rzeki spotkaliśmy aż trzy te wspaniałe ptaki!


 Pierwszego zobaczyliśmy w rejonie piaskarni. Szybował dostojnie, rzadko tylko uderzając skrzydłami. Gdy zagłębiliśmy się w łęg, przywitało nas stadko sikorek i grubiutkich gili. Obraliśmy kierunek na północ do miejsca gdzie zwykle gromadzi się najwięcej ptaków. Całą drogę towarzyszyły nam świeże ślady saren, pewnie deptaliśmy im po piętach ale żadnej nie udało się zobaczyć. W krzakach uwijały się kosy, strzyżyk natomiast nie dał się za długo poobserwować w lornetce, co utwierdziło mnie w słuszności miana jakim określa się tego ptaka w świecie ptasiarzy...


 
Gdy dotarliśmy na miejsce, w oczy rzuciła się spora biała połać, która bynajmniej nie była śniegiem. Okazało się, że stadko zimujących tu łabędzi nieco powiększyło swoją liczebność do ponad stu ptaków. Piękne gągoły (około 60ptaków) o świszczącym locie stanowiły mniejszość w półtysięcznym stadzie krzyżówek. Niczym rodzynek w cieście pokazał się też samiec bielaczka. Dwa dorosłe bieliki zatańczyły na horyzoncie błyskając białymi ogonami aby po chwili zniknąć nam z oczu. Piękna pogoda i widok zimujących nad Wisłą bielików to jest coś co pozwala mi przetrwać zimę w dobrym nastroju. Dzięki ptakom bardziej polubiłam tę porę roku. Przylatuje do nas z północy wiele gatunków, których nie zobaczymy raczej w ciągu lata.
Gdy zamarzł mi obiektyw i przestał działać autofocus znak to był, że chyba trzeba wracać już do domu. Ale gdy tylko będzie okazja, znów tam wrócę aby zobaczyć co słychać w tym pięknym zakątku.
 
W wycieczce udział wzięli: Tata Witek, Ela i ja. Dziękuję.



 
czwartek, 01 stycznia 2009, kasia_goworek

Polecane wpisy

  • Czas na zabawę w trzech wymiarach

    Dawno temu plastelina, później modelina a dziś glinka ceramiczna. Zawsze lubiłam dłubać. Zwykle robiłam miniaturki zwierzątek od biedronek po słonie. Jako, że m

  • Urodził się w zimie więc... zimorodek!

    Kolejna praca została zasugerowana długo oczekiwanym wydarzeniem w życiu moich przyjaciół. Poznaliśmy się zupełnie przez przypadek na wycieczce w Bieszczadach.

  • Koszulka z Płomykówką

    Od dawna chciałam jakoś jeszcze wykorzystać połączenie mojej pasji przyrodniczej z zawodem plastyka. I tak zrodził się pomysł projektowania koszulek z wizerunka