Blog > Komentarze do wpisu
16 sierpnia 2006 - Warszawa nad Wisłą
Przygotowania do wyjazdu trwają! Odebrałam w końcu aparat z serwisu i mogłam wyruszyć z pełnym oprzyrządowaniem na krótką wycieczkę nad Wisłę. Stan wodowskazu w Warszawie wynosi 126cm, czyli bardzo mało. A to oznacza, że na rzece pojawiają się piaszczyste łachy i kamienie. Świetnie! Takie miejsca przyciągają ptaki!
 

Tak jak się spodziewałam, na wysokości kolektora bielańskiego sporo ptaków. To jedno z moich ulubionych miejsc na samotne wycieczki. Dalej boję się zapuszczać samej a tutaj mam ochronę w postaci policji i straży miejskiej! Naprawdę! Jakiś czas temu odkryłam, że lubią tam przyjeżdżać przy okazji sprawdzania, kto dziś zaparkował na ul. Dewajtis. Niektórzy nie mogą się nadziwić, że nad Wisłą spotkać można kormorany albo bieliki. Mogę wtedy dać upust swojej dumie i opowiadam o wspaniałościach naszej narodowej rzeki. Bieliki w zimie, w Warszawie nie są żadną rzadkością! Poczekajcie do zimy to Wam to wszystko pokażę. W tym roku np. miałam bliższe spotkanie z wydrą, właśnie w okolicy kolektora bielańskiego! Wisła to nasz wielki skarb i wspaniałe miejsce do wycieczek. Wystarczy wyjść na chwilę z betonowej dżungli i nagle znajdujemy się w innym świecie. Na dalszą wycieczkę polecam rezerwaty Ławice Kiełpińskie i Kępa Zawadowska.
Skład ptasi na kamieniach koło kolektora na dzień 16 sierpnia wygląda tak : 74 duże mewy, 21 kormoranów, 98 krzyżówek, 52 mewy śmieszki oraz 3 rybitwy zwyczajne. Całkiem sympatycznie. Kilka dni temu na dużej łasze vis a vis Elektrociepłowni Żerań spotkałam bociana czarnego. Mogłam się w końcu przypatrzeć jego czerwonemu dziobisku! 



czwartek, 01 stycznia 2009, kasia_goworek

Polecane wpisy

  • Czas na zabawę w trzech wymiarach

    Dawno temu plastelina, później modelina a dziś glinka ceramiczna. Zawsze lubiłam dłubać. Zwykle robiłam miniaturki zwierzątek od biedronek po słonie. Jako, że m

  • Urodził się w zimie więc... zimorodek!

    Kolejna praca została zasugerowana długo oczekiwanym wydarzeniem w życiu moich przyjaciół. Poznaliśmy się zupełnie przez przypadek na wycieczce w Bieszczadach.

  • Koszulka z Płomykówką

    Od dawna chciałam jakoś jeszcze wykorzystać połączenie mojej pasji przyrodniczej z zawodem plastyka. I tak zrodził się pomysł projektowania koszulek z wizerunka

Komentarze
2009/01/09 18:35:24
Dziób jak u białego ;-) Ale już tych rybitw to nieomal zazdroszczę. Jak uda mi się wypatrzyć jakąś nad Wartą to jest dla mnie święto. 2-3 spotkania rocznie w czasie przelotów, to sama przyznasz, że mało...