Blog > Komentarze do wpisu
14 sytcznia 07 - błękitnooki kaczorek
Obiecałam, że pokażę Wam bieliki nad Wisłą w Warszawie. Niestety zimę mamy taką a nie inną i bielików jest jak na lekarstwo. Miła niespodzianka w tym roku wiąże się ze znacznie pospolitszym ptakiem, z kaczką krzyżówką a konkretniej z pięknym kaczorkiem.

 
 
 Zeszłej zimy gdy padał śnieg, codziennie wychodziłam na spacer po okolicy. Dosypywałam orzechów i słonecznika do karmników, rozwieszałam jabłka dla kosów i odwiedzałam kaczki na pobliskim kanałku. Za każdym razem przeglądałam stado ok. 800 kaczek czy nie ma nowych gości. Pojawił się samiec pięknej czernicy i gęś zbożowa. Przez kilka dni miłym widokiem była też samica bielaczka. Jednak te ptaki były tam tylko przez chwilę.


Geś zbożowa.

Pewnego dnia gdy robiłam zdjęcia kaczkom karmionym przez dzieci zauważyłam nietypowego osobnika. Miał białe lotki, rozjaśnienie na brzuchu a jasna obroża, która u typowego samczyka jest równa i wąska u tego rozlewała się w nieregularną plamę. W dodatku patrzył się na mnie prawie błękitnym okiem! Zamieściłam nawet jego zdjęcie na stronie internetowej czasopisma Woliera gdzie pokazywałam zdjęcia nietypowo ubarwionych ptaków.



Kaczorek w styczniu 2007.


Kaczorek w 2006
roku.
   
  Spotykałam go prawie codziennie podczas spacerów. Jak tylko przychodziłam nad kanałek, zaczynałam go szukać i zwykle odnalezienie go nie zajmowało mi dłużej niż kilka minut. Najczęściej siedział wraz z innymi kaczkami na trawniku, pod którym przebiega rura z ciepłą wodą. Śnieg nad takim miejscem się rozpuszcza a kaczki mogą grzać swoje kuperki! Gdy mróz zelżał, ptaki zaczęły odlatywać z kanałku a razem z nimi mój niezwykły ptasi kolega. W tym roku nie ma takiego skupiska krzyżówek jak w zeszłym. Wody nie są skute lodem i kaczki nie muszą gromadzić się w niezamarzniętych oczkach. Aż pewnego dnia, przechadzając się wzdłuż kanałku zauważyłam znajomy kształt z białym „szalikiem”. To był on! Wszystkie szczegóły upierzenia się zgadzają. Pływał wraz z samiczką. Na szczęście miałam aparat i mogłam zrobić mu zdjęcie. Mój kaczorek wrócił na Warszawski Marymont! 


 Kolejka do karmnika.


czwartek, 01 stycznia 2009, kasia_goworek

Polecane wpisy

  • Czas na zabawę w trzech wymiarach

    Dawno temu plastelina, później modelina a dziś glinka ceramiczna. Zawsze lubiłam dłubać. Zwykle robiłam miniaturki zwierzątek od biedronek po słonie. Jako, że m

  • Urodził się w zimie więc... zimorodek!

    Kolejna praca została zasugerowana długo oczekiwanym wydarzeniem w życiu moich przyjaciół. Poznaliśmy się zupełnie przez przypadek na wycieczce w Bieszczadach.

  • Koszulka z Płomykówką

    Od dawna chciałam jakoś jeszcze wykorzystać połączenie mojej pasji przyrodniczej z zawodem plastyka. I tak zrodził się pomysł projektowania koszulek z wizerunka